tibiabot

Temat: Rtęć
Dnia Wed, 31 Dec 2003 16:54:37 +0100, Daniel <Laru@poczta.onet.pl
napisał:


| Co zrobić z zebraną rtęcią ze stłuczonego termometru?  Oczywiście w
| warunkach domowych. I nie dzwoniąc po straż pożarną.

Zobacz do archiwum grupy, bylo duzo postow na ten temat.


badzicie bardziej uczynni na nowy rok :)
idz do ogrodniczego i kub siarke do okadzania szklarń. posyp rtec i
poczekj przez noc. powstanie czarny siarczek rteci ktory mozna latwo
usunac odkurzaczem :}

Szczesliwszego i spokojniejszego roku od obecnego zyczy
BeMBeN


Źródło: topranking.pl/1817/14,rtec.php


Temat: Rtęć


| Co zrobić z zebraną rtęcią ze stłuczonego termometru?  Oczywiście w
| warunkach domowych. I nie dzwoniąc po straż pożarną.

Zobacz do archiwum grupy, bylo duzo postow na ten temat.


Przepraszam, że poszedłem na skróty.

Robert


Źródło: topranking.pl/1817/14,rtec.php


Temat: stłuczony termometr rtęciowy
stłuczony termometr rtęciowy
Stłukałam termometr, wysypała się rtęć. Nie wiedzieliśmy z mężem, co robić. On szybko sprzątnął i wyrzucił to wszystko, wywietrzyliśmy mieszkanie. W internecie znaleźliśmy sprzeczne informacje- jedne uspokajające, inne wpędzające w panikę. Skontaktowałam się z GP, ten odesłał nas do szpitala na E&A. Tam powiedziano nam, żeby się nie martwić, jeśli nie dotykaliśmy rtęci i ust. Dywan polecono wyczyścić jakimś przeznaczonym do tego środkiem, w rękawiczkach. I to wszystko. Jednak znów zajrzałam do netu i wyczytałam, że właśnie zjedzenie rtęci metalicznej z termometru jest zupełnie nieszkodliwe, za to wdychanie bardzo, czyli odwrotnie, niż nam powiedziano. I teraz już nie wiem, co robić, bo może mamy skażone mieszkanie i trzeba coś z tym zrobić? I jak tu ufać lekarzom? Mąż sie właśnie kiepsko poczuł, niedobrze mu. Boję się, że jednak się podtruł. Proszę o rady.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,37418,87179605,87179605,stluczony_termometr_rteciowy.html


Temat: Stłuczony termometr rtęciowy
Stłuczony termometr rtęciowy
Dziś mój roczny synek, dorwał termometr rtęciowy, gdy ja na moment wyszłam do
kuchni. Wchodzę do pokoju a on trzyma w ręku termometr już bez tej końcówki z
rtęcią. Znalazłam ją za chwilkę, leżała na podłodze obok dwie malutkie
kuleczki rtęci, gdy wziełam to do ręki wysypała się reszta kuleczek. W
pierwszej chwili byłam przerażona, że wziął to do buzi, potem jednak
stwierdziłam, że uderzył końcówką termometru o szafkę, która odrazu
potoczyła się z całą zawartością na podłogę. Przestraszyłam się bardzo. Moja
mama spanikowała, że to bardzo niebezpieczne itp. Zebrałam to wszystko, każdą
kuleczkę, przetarłam w tym miejscu podłogę, pootwierałam okna i wyszłam z
dzieckiem z domu na kilka godzin. Jak to jest z tą rtęcią, czy w takim
stopniu może ona stanowić jakieś zagrożenie?
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,577,62568385,62568385,Stluczony_termometr_rteciowy.html


Temat: Rodzina ojca mojego dziecka
1. Postaw jakis dzbanek, w którym będzie zimna, przegotowana woda do
ewentualnego dolania do gorącej.
2.Instrukcje 'posiłkowo-obsługowe' - na piśmie - kartka na lodówce
itp, jedzenie dla dziecka - w osobnym pojemniku (żeby nie pomylić z
niejadalnym jedzeniem dla dorosłych)
3. Naucz obslugiwać sterylizator - bo może nie każdy wie, co to zacz
za potwór i jak się tego używa.
4.Do wycierania rzeczy dziecka i rąk - ręcznik papierowy. Nie da się
użyć po raz drugi.
Mały pewnie zaczął ryczeć i babcia wpadła w panikę?

> mój facet potrafi zjeść nieumytą i nieobraną marchewkę
Wiesz, co potrafią wciągnąć dzieci? Nieobrana, brudna marchewka to
pikuś
Znane mi osobiście przypadki (żywe i zdrowe, o dziwo):
- zawartość stłuczonego termometru rtęciowego
- kulki od kreta (środek do przepychania)
O takich drobiazgach jak psie chrupki/psia karma nie wspominam - bo
jednak są to rzeczy jadalne.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,567,106011474,106011474,Rodzina_ojca_mojego_dziecka.html


Temat: Rodzina ojca mojego dziecka
Znane mi osobiście przypadki (żywe i zdrowe, o dziwo):
> - zawartość stłuczonego termometru rtęciowego
> - kulki od kreta (środek do przepychania)

Skoro znasz ich osobiście, to wiedz, że ich rodzice to idioci.

Koniecznie zalecam wizytę na pierwszym lepszym oddziale pediatrycznym. Tam są
dzieci, które wypiły kreta. Znaczna część z nich jednak leży w kostnicy. Te, co
przeżyły, mają wypalone gardło i przełyk z perforacją i miesiącami leczone
zapalenie śródpiersia. Są kalekami. Ich cierpienie i ból jest nie do opisania. A
ich mamcie jakby straciły na luzactwie, przynajmniej tak wyglądają, jak patrzą
na wymiotującego krwią dzieciaka.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,567,106011474,106011474,Rodzina_ojca_mojego_dziecka.html


Temat: Rtęć
Witam.

Co zrobić z zebraną rtęcią ze stłuczonego termometru?  Oczywiście w
warunkach domowych. I nie dzwoniąc po straż pożarną.

Robert


Źródło: topranking.pl/1817/14,rtec.php


Temat: Rtęć


Co zrobić z zebraną rtęcią ze stłuczonego termometru?  Oczywiście w
warunkach domowych. I nie dzwoniąc po straż pożarną.


Zobacz do archiwum grupy, bylo duzo postow na ten temat.


Źródło: topranking.pl/1817/14,rtec.php


Temat: Rozlana rtęć ! help

Użytkownik "andy_k" <andyk@spamprotector_cyberspace.orgnapisał w
wiadomości

| Jak bum cyk cyk nie wiem o co chodzi. Przeczytaj co sam napisałeś:

A to ciekawe bo ponizej napisales, ze sie domyslasz. Wiec jak to jest? He?
;)


Domyślam się, że chodzi o coś innego niż to co napisałeś, ale dokładnie o
co - to już mogę tylko zgadywać.


O tym, czy i w jakim okresie czasu oraz w jaki sposob to stezenie wywrze
wplyw
na zdrowie danej jednostki decyduja przemiany biochemiczne
charakterystyczne
dla tej osoby, a nie to czy pracuje z Hg czy nie.


Oczywiście, i teraz się mogę zgodzić. Takie osoby o zwiększonej wrażliwości
mogą się trafić z jednakowym prawdopodobieństwem wśród mających zawodową
stycznośc z rtęcią i wśród np. kucharek. Tak więc wiązanie w jakikolwiek
sposób wrażliwości na Hg z zawodem nie jest uzasadnione.


Przeciez to zdanie "ze wzgledow formalno-prawnych musza istniec normy i
tyle."
dla kazdego rozgarnietego czlowieka wyjasnia "wszystko" w tym temacie,
wiec IMO
teraz juz tylko czepiasz sie slowek dla przyjemnosci czepiania sie, a ja
Ci
powiem  spojrz na godzine wyslania tamtego postu, o takiej godzinie mialem
pelne prawo nie wyrazac sie precyzyjnie. ;P Zreszta "madremu dosc po
slowie"...
:P


Przecież to nie było czepianie się słówek tylko ich znaczenia. Po prostu
dałem Ci do zrozumienia, że źle sformułowałeś zdanie, bo to co z niego
wynikało mogło wprowadzać w błąd. Godzina Cię oczywiście usprawiedliwia, ale
nie zwalnia z autopoprawki :-)


| "cywilom" zdarza się ekspozycja sporadyczna, a więc można dopuścić
chwilowe
| stężenie wielokrotnie większe.

"Cywilom" tez sie zdarza narazenie przewlekle - zalezy to od danych
warunkow
srodowiskowych w jakich "cywil" przebywa.


Pisałem to w kontekście stłuczenia termometru jakie wywołało tą dyskusję. Na
ogół ludzie nie tłuką termometrów zbyt często. Natomiast to co się dzieje w
Brazylii to rzeczywiście horror i to przewlekły bo nie dotyczy tylko jednego
zatrutego pokolenia. Skażeniu uległo całe środowisko i trudno powiedzieć
czy, jak i kiedy poradzi sobie ono z neutralizacją rtęci. Zwłaszcza, że
zatruwanie trwa.


Źródło: topranking.pl/1817/rozlana,rtec,help.php


Temat: Przezroczyste stuwatowe żarówki znikają ze sklepów
Gdy nie wiadomo, o co chodzi
to chodzi o pieniądze. Całą aferę opisał austriacki "Profil" (tłumaczenie w
"Forum"). Philips i Osram zainwestowały kilkanaście lat temu bardzo dużo
pieniędzy w linie produkcyjne do świetlówek. Dali im marketingową nazwę
"żarówki energooszczędne" ale produkt nie wypalił. Ludzie niechętnie je
kupują, bo:
1. Mają niemiła barwę światła. Która z pań nakłada sobie makijaż w przy
świetlówce? Na dodatek wielu lekarzy twierdzi, że barwa światła świetlówek źle
wpływa na psychikę
2. Migocą z częstością 50Hz. Niby nic, ale pamiętacie, jak fatalnie wpływały
na oczy stare monitory (o częstości migotania 60Hz albo i więcej...0
3. Nie są tak trwałe, jak obiecują producenci (i dlatego po prostu nie
opłacają się).
4. Nie sprawdzają się w sytuacjach, gdy są często wyłączane.
5. Są duże - często nie mieszczą się w lampach.
6. Nie działają dobrze ze "ściemniaczami".
8. Do tego zatruwają środowisko rtęcią - warto poczytać instrukcję producenta,
jak postępować w razie stłuczenia takiej świetlówki. Pamiętacie niedawny cyrk
z wycofywaniem termometrów rtęciowych? Już sto świetlówek zawiera tyle rtęci,
ile jeden termometr.
Raporty o rzekomej dobroczynności świetlówek dla środowiska nie uwzględniają
skutków wprowadzania dodatkowej ilości rtęci do powietrza i w ogóle biosfery
ani dużej ilości energii potrzebnej do ich wyprodukowania.
Dlatego Osram z Philipsem zainwestowały kolejne pieniądze (pewnie już nie tak
wielkie) w lobbying w Brukseli i psim swędem wprowadzili przepis zakazujący
stopniowo sprzedaży w Unii żarówek - bez głosu parlamentu europejskiego, bez
pytania rządów krajów członkowskich o zdanie. Ot, decyzja komisarza ds.
ochrony środowiska. Gdyby chodziło o ochronę środowiska, to zabroniono by
także sprzedaży świetlówek - lampy LED są bardziej wydajne i mniej szkodliwe
dla środowiska - ale Osram i Philips chcą najpierw zamortyzować swoje linie
produkcyjne świetlówek.


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,904,99610516,99610516,Przezroczyste_stuwatowe_zarowki_znikaja_ze_sklepow.html


Temat: Antytoksyczne kosze
A stłuczony termometr rtęciowy gdzie?
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,62,18135317,18135317,Antytoksyczne_kosze.html


Temat: Rozbity termometr a rtęć
na pl.sci.chemia pytanie to pada tak często, że odpowiedź
umieszczono w FAQ:

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.chemia&tid=1024081&MID=%3Cpl-sci-chemia-032102-01002008%
40docent.panoramix-net.pl%3E


"2.12 Co zrobić z rtęcią ze stłuczonego termometru?

Po pierwsze: nie przejmować się zanadto, gdyż to nie sama
metaliczna rtęć jest toksyczna, a jej pary.
Należy zebrać jak najwięcej np. za pomocą kartki papieru czy też
zaklaplacza, pamiętając o określeniu `żywe srebro' - kuleczki
ze względu na duże napięcie powierzchniowe oraz swą gęstość szybko
`uciekają' w jak najniżej położone miejsce. Jeśli mamy wątpliwości,
iż gdzieś w szczelinach podłogi czy innych zakamarkach pozostały
resztki, można posypać te miejsca sproszkowaną siarką (celowość
owego postępowania bywa poddawana w wątpliwość z racji szybkości
przebiegu reakcji, ale napewno nie zaszkodzi).
Uwaga dla niechemików: `siarka' z łebków zapałek nie zawiera siarki
(pierwiastka)! Warto też wielokrotnie solidnie wywietrzyć
pomieszczenie w którym rozlała się rtęć.
Użycie odkurzacza nie jest rozsądnym pomysłem, gdyż zamiast zebrać
rtęć - rozpylimy ją w pomieszczeniu, a w dodatku resztki mogą
pozostać w rurze.
Do wyciągania nawet niewidocznych kropelek rtęci ze szpar dobry
jest pędzelek z drucików miedzianych zrobiony z przewodu
elektrycznego (linki), po usunięciu zewnętrznej izolacji PCW i
lakieru ochronnego z pojedyńczych drucików (na podstawie
<3355.00003253.3da3d654@newsgate.onet.pl>).

Na koniec o szkodliwości rozlanej rtęci można jeszcze poczytać
tutaj:
groups.google.com/group/pl.sci.chemia/msg/f5efb7079b33b2ca
(Message_ID: <3aca.00000b70.3bffb4c8@newsgate.onet.pl>)"

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,22,74575430,74575430,Rozbity_termometr_a_rtec.html


Temat: wmówić sobie chorobe ?
Jejku-jak przeczytałam twojego posta to jakbym siebie widziała....dokładnie rok
temu-też tak na krańcu zimy. Dziś mi się chce śmiać z samej siebie. Ja wtedy
wmawiałam sobie nowotwory-a to piersi a to węzłów chłonnych, a to czerniaka.
Doszło do tego, że co chwilę obsesyjnie dotykałam swoją szyję i twiedziłam, że
mam tam gule i to jest rak. Wszyscy mówili, że żadnych gul nie ma-że sobie
wmawiam. Nikt nie mógł mi przetłumaczyć...nawet lekarze, a odwiedziłam ich
wtedy sporo: neurolog, laryngolog, lekarz od chorób żył i nerek, onkolog.
Zrobiłam też kontrolę ginekol. i usg piersi, wyniki krwi, mocz.
Z tego, że jest coś nie tak z moją psychiką zorientowałam się-kiedy przez
wrażenie że się zaraz uduszę zasłabłam w kościele! Okazało się, że moja
podświadomość z tymi lękami była tak silna, że wywołała skutek zewnętrzny w
postaci zemdlenia. Po kontroli lekarskiej okazało się że to tylko niewielkie
zapalenie nosogardzieli i ta wydzielina zbierająca się w gardle dawała taki
impuls jakbym się miała udusić.
Kiedy zdałam sobie sprawę, że wymyślam, że to tylko moje urojenia-zaczęłam
starać się żyć normalnie-nie myśleć o chorobie. Robiłam więc wszystko, żeby nie
zostawać sama w domu (bo wtedy te myśli były zabójcze)....w międzyczasie
przyszła piękna wiosna-która mnie rozweseliła i jakoś z tego wyszłam (o dziwo)
bez wizyty u psychologa czy psychiatry. Tak po prostu-jak ręką odjął. Jakaż to
była radość wszystkich domowników jak wreszcie zobaczyli mnie uśmiechniętą bez
ciągłego dotykania szyji.
Minął rok-zima jakoś znowu na mnie źle działa a ja zaczynam znowu panikować
(tak to ja wywołałąm panikę z tą rtęcią). Teraz już się uspokoiłam, ale przez 2
tygodnie nieustannie myślałam o rtęci, która wylała mi się ze stłuczonego
termometru. Choć zebrałam prawie wszystko i pozostały naprawdę maleńkie
3kropeczki-ja byłam przekonana, że top jest dla mnie śmiertelne zagrożenie. Na
szczęście bywalcy tego forum w porę mnie zdystansowali do tego problemu i
uspokoili.
Ufff ale się rozpisałam. Moja rada taka-porób sobie badania więc to cię troszkę
uspokoi. Wychodź jak najczęście z domu np do znajomych, na imprezke, żebyś nie
siedziała z tymi myślami sama. A jak przyjdzie wiosna-to zobaczysz wszystko ci
minie-i tak jak ja- sama będziesz się śmiała z tego co sobie ubzdurałaś. Ja też
czekam na wiosnę bo jak dalej tak szaro będzie na dworze to zeświruję totalnie.
Psychologa też możesz odwiedzić.
Pozdrawiam i życzę, żeby ta fobia cię opuściła.Dopuki sama nie uzmysłowisz
sobie że to fobia-nikt ci nie pomoże.
Ściskam cieplutko-Paola
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,22,10614022,10614022,wmowic_sobie_chorobe_.html